
Scena w kolejce do kasy w jednym ze sklepów. Dziecko do mamy: – Chcę to.
Mama: – Co, żelki? To jest jedzenie?
Dziecko: – No tak.
Mama: – Głupia jesteś.
Dziecko spuszcza wzrok. Mama: – No weź już te żelki.
Dziecko po chwili podchodzi do półki z gumkami do włosów: – Mamo, kupisz mi?
Mama: – Już cię nie wezmę na zakupy, zostaniesz z ojcem w domu, bo tylko przeszkadzasz…
Opisałam te scenę, żeby zwrócić uwagę, jak takie komunikaty mogą wpłynąć na rozwój dziecka, na jego życie… Słowa ranią. Dziecko może zostać „uwięzione” w słowach rodziców, co spowoduje, że będzie tak myślało, co będzie też miało skutki w dorosłym życiu. A może opisana mama też słyszała podobne słowa od swojego rodzica?
Jeśli tak jest i czujesz, że jest to dla Ciebie trudne, by to zmienić – zapraszam do kontaktu. Może wspólnie poszukamy rozwiązania tej sytuacji?
